wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 4

Kiedy rano wstałam miałam kaca.Zobaczyłam ,że Sarah już nie śpi.Była w kuchni robiła sobie kawę.Poszłam do niej i usiadłam na krześle.
-Cześć ,zrobisz mi też kawę?-spytałam przeglądając gazetę.
-Jasne.Nie wiem jak Ci się odwdzięczę za nocleg.
-Coś wymyślę oczywiście jak chcesz możesz tutaj zostać na tyle ile chcesz.
-Nie wrócę do mojego męża będzie się martwił.
-Jak chcesz ,a teraz przepraszam muszę iść na wykłady.
-To ja też już się będę zbierała.-przyszykowałyśmy się do wyjścia i każda z nas poszła w inną stronę.
-Panno Wills spóźniła się pani po raz kolejny.- powiedziała pani profesor.
-Przepraszam.-powiedziałam i usiadłam obok Kai'ego.Zaczęliśmy pisać do siebie liściki w których pisaliśmy o wszystkim.Wykłady ciągnęły się bardzo długo.
-Może pójdziemy na pizze?-spytał wychodząc z ogromnej sali.
-Zawsze!-zaśmialiśmy się.Zobaczyłam ,że w moją stronę biegnie Andrew.Miałam ochotę przed nim uciec.
-Becco,poczekaj.-usłyszałam głos dochodzący z za moich pleców.
-Teraz jestem dla ciebie Rebecca.-rzuciłam i poszłam przed siebie.
-Może pójdziemy na kawę?-zaproponował.
-Nie dzięki piłam już dzisiaj kawę ,a poza tym jestem już umówiona.
-Proszę umów się ze mną ten jeden raz.-poprosił.
-No niech Ci będzie.-podeszłam do Kai'ego i powiedziałam.
-Kai ,przepraszam ,ale  idę porozmawiać z Andrewem obiecuje ,że jeszcze pójdziemy na tą pizze.
-Jasne.-powiedział i poszedł do Jennifer jego koleżanki.
-Gdzie idziemy?-spytałam oschle.
-Do kawiarni.-usiedliśmy w dużej kawiarni.Andrew złapał mnie za ręcę i spojrzał na mnie uwodzicielskim wzrokiem.
-Błagam wybacz mi..Wiem ,że popełniłem błąd .Ale kocham Cię.
-Ja ciebie też ,ale...
-Daj mi ostatnią szansę.
-No ...Dobra...Ale jak ją spieprzysz to znienawidze Cię na zawsze.-pocałował mnie czule w policzek ,a ja odwzanemniłam czyn.